Monika bardzo stara się dowiedzieć prawdy, dlaczego właściwie Leszek wrócił do domu…ona ma swoją teorię, że to jej ojciec mu kazał, a on, Leszek po prostu chce mieć święty spokój…pyta o romans z Klarą, ale w tej właśnie chwili dzwoni telefon i pan doktor musi jechać do szpitala… Do pokoju Magdy przychodzi Klara…chce naprawić jakoś stosunki z młodszą siostrzyczką… czuje się bardzo niepewnie…tłumaczy jej, że to już skończone, ale nie jest jej lekko… nie wdała się w ten romans dla kaprysu… po prostu to uczucie się jej przydarzyło…Magda zastanawia się głośno jak można się zakochać w żonatym mężczyźnie…starsza siostra tłumaczy jej, że rozum nie ma tu nic do powiedzenia: po prostu się kocha i już…pomimo wszystko i nic nie jest ważniejsze od tej świadomości…Magda autorytatywnie stwierdza, że nigdy nie mogłaby zakochać się w żonatym mężczyźnie…Klara z wyrozumiałym uśmiechem osoby doświadczonej mówi jej tylko, żeby nigdy nie mówiła nigdy…całuje ją w policzek i wychodzi…zdaje się, że epoka lodowcowa w ich stosunkach minęła…