W domu Pruskich trwa przyjęcie powitalne Michała…nieduże, bo tylko najbliższa rodzina, ale Michał jest szczęśliwy…prawie…opowiada jak to nie docenia się wolności…dopiero zamknięcie e celi i świadomość, że nie jesteś panem samego siebie, że nie możesz iść gdzie chcesz, a wszystko musisz robić według reguł nie przez ciebie ustalonych, uświadamia jak cennym przywilejem jest wolność… Ernest dzwoni do Kamila, że ma już bilety…jutro wylatują…chłopak nie może rozmawiać, bo matka słucha, a on jeszcze o niczym jej nie powiedział…i prawdę mówiąc, nie wie jak jej to powiedzieć,…gdy Sylwia pełna niepokoju, pyta, kto dzwonił, Kamil oświadcza, że to jakiś dostawca Kesslerów…mina Sylwii świadczy jednak o tym, że nie do końca wierzy synowi… Monika pyta Michała, co z nim i Anną,…ale on sam nie wie…zdaje mu się, że jego narzeczona ma do niego żal, że nie zaufał jej i nie powiedział o szantażu Patrycji…jakoś nie chce mu się zmieścić w głowie, że Ani mogłoby chodzić o rzekomy romans z Patrycją…jego siostra stwierdza, że Anna go nie kocha, bo wspierałaby go w trudnych chwilach a nie okazała wielką łaskę, że go wysłuchała, ale Michał stanowczo wierzy, że ona kocha go tak samo mocno jak on ją…